poniedziałek, 1 marca 2010

narodziny wiosny


birth of spring

Takie trochę w bólach, brudne, ale kto powiedział że narodziny mają być łatwe?
Na zdjęciu Jane Burden, żona Williama Morrisa i modelka/kochanka Rossettiego, która na pewno jeszcze się u mnie pojawi...

7 komentarzy:

greglis pisze...

Nie wiem jak to się stało, że wczesniej tu nie wpadłam. Twoje prace sa rewelacyjne, w moich ulubionych surrealistycznych klimatach. masz teraz we mnie stała podglądaczkę
Pozdrawiam serdecznie
greglis

cynka pisze...

fantastyczne...!!!

druga szesnaście pisze...

i mnie Miss Burden intryguje.
tyle, że jakoś zawsze widziałam ją w jesiennym entourage... :)
dziękuję za przypomnienie o niej i o zieloności i coś czuję, że nadchodzi "praca-siostra"...

Margaret pisze...

Oh I love everything about his piece, the colour is superb and wonderful image you have used! Margaret

Guriana pisze...

niezwykły przekaz!!...a do tego zmusiłas mnie tym samym do poszperania w necie o niej:))

elfik pisze...

wspaniale narodziny !!!!!

marikodzi pisze...

Świetna praca, przy masie skrapów, kolaży, altered booków dziecięcych, wintażowych i sentymentalnych, (które przecież są fajne!) dobrze zobaczyć coś pogłębionego, odnoszącego się do fascynacji artystycznych, czegoś innego...

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails